Czasami jest tak, że ludzie, którzy chcą zbudować swój własny dom, mają już na niego pomysł. Wiedzą, gdzie będą się mieściły sypialnie, jadalnia, maja nawet sprecyzowane, gdzie położą kosz, w którym będzie spał ich pupil. Są też tacy, którzy potrzebują inspiracji, jakiegoś bodźca z zewnątrz, który uruchomiłby całą lawinę zdarzeń. Tacy właśnie ludzie, nim zdecydują się na jakiś konkretny projekt, muszą się naoglądać kilkudziesięciu innych, by wybrać coś, co będzie najbardziej dla nich odpowiednie. Czasami zdarza się tak, że ta barwna mozaika, w efekcie końcowym w ogóle do siebie nie pasuje i całą prace trzeba zaczynać od początku przeglądając mozolnie kolejne projekty domów. Ale próbować warto. Właściwie samo przeglądanie magazynów, to już jest przyjemna część tego projektu domu. Kiedy na papierze rysuje się, gdzie będą stały drzwi, ile będzie pięter i ile w nich łazienek. Następny etap projektowania domu to już ciężka harówka. Aż do momentu wykańczania, bo wtedy znowu można sobie pofantazjować i w kartkowe projekty tchnąć życie. Wybiera się wtedy narzuty, zasłony, firany, małe lub duże szafy, biurka i łóżka i przypisuje im się konkretne miejsce w domu. A na końcu można się przenosić do nowego miejsca, zabierając ze sobą pokryte kurzem stare wspomnienia i stare domy.