Pięć cudownych lat studiów. Imprezy co piątek, czasami i częściej, dorywcze prace, mnóstwo ludzi, kumpli, znajomych, rozważania o przyszłości, itd. Czy ktoś kto studiował nie przechodził przez to? Nieprzespane nowe, spędzone nad książkami, poprawki, tłumaczenie w dziekanacie, dlaczego znowu chcemy przedłużyć sesje….. Och, to były czasy. Oczywiście dochodzi do tego jeszcze jedna, dość istotna sprawa. Pisanie pracy dyplomowej. Osobiście muszę przyznać, iż było to mnie najgorsze doświadczenie z całych studiów. Napisanie pracy magisterskiej zajęło mi ponad rok, i to nie dlatego, iż byłem śmierdzącym leniem, który imprezował trzy razy w tygodniu (choć i to się zdarzało ;) ale dlatego iż mój promotor to osoba, której w ogóle nie zależało na tym bym kiedykolwiek swoją pracę napisał.  Spędziłem wiele godzin w bibliotece, chodziłem do promotora prawie co tydzień, a jestem przekonany, iż nawet nigdy nie przeczytał mojej pracy. Czy warto było więc poświęcić tyle czasu i energii na napisanie czegoś, co się nigdy nikomu nie przyda?

Po kilku latach, przeglądam z zaciekawieniem ogłoszenia o pisanie prac. Na wielu stronach można znaleźć oferty firm, które właśnie zajmują się odwaleniem za nas całej roboty i zastanawiam się, ile rzeczy mogłem wykonać w czasie który zmarnowałem na napisanie mojej pracy…. Teraz, jestem przekonany, iż zleciłbym napisanie pracy komuś innemu. Może i to jest oszustwo, ale w gruncie rzeczy, nikt nawet nie czytał mojej pacy, więc po co się męczyć. Fakt, iż należy być ostrożnym przy wyborze firmy, bo w końcu chcemy zaliczyć i obronić pracę, więc osoba która ją pisze musi być doświadczona, wykształcona  i wiedzieć co robi. Tak więc kończąc moje rozmyślania, mogę stwierdzić, iż moje życie mogło się potoczyć zupełnie inaczej. Chociażby mogłem podjąć dodatkową pracę i szybciej uzbierać na depozyt na mieszkanie…. Ale co było, a nie jest nie pisze się w rejestr….